"Pomagamy Wiśle płynąć"

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona Główna MOST W MIKOŁAJKACH z historią Pana Roberta w tle.

MOST W MIKOŁAJKACH z historią Pana Roberta w tle.

Email Drukuj PDF

mikolajki-most-dla-pieszychmikolajki07mikolajkistary

Znaczna część jednego z najbardziej znanych na Mazurach mostów - mostu dla pieszych w Mikołajkach - została zdemontowana. Aby tego dokonać na Mazury ściągnięto specjalistyczne dźwigi, demontaż trwał dwa dni. Wkrótce w tym miejscu stanie nowa przeprawa.
Jak powiedział PAP kierownik budowy Krzysztof Chyrek, pylony mostu i jego dźwigary zostały zdemontowane. Robotnicy pracowali nad tym dwa dni. Aby zdemontować konstrukcję mostu do Mikołajek przyjechały dźwigi, które mogą unieść 350 ton. "Samej kładki teraz jeszcze nie zdemontujemy, najpierw położymy nową, a następnie starą zdemontujemy od spodu" - powiedział PAP Chyrek.
Zdemontowany most rozpięty nad przesmykiem jezior Mikołajskie i Tałty był jednym z najbardziej charakterystycznych mostów na Mazurach. Tysiące ludzi od lat właśnie tu robiły sobie pamiątkowe zdjęcia, stąd często fotografowano obowiązkowy element widokówek z Mazur - wioskę żeglarską w Mikołajkach. Przeprawa była jednak w tak fatalnym stanie, że kawałki z niej wpadały do jeziora i zagrażały przepływającym pod mostem jachtom. Władze miasteczka uznały, że remont mostu nie ma sensu i postanowiły - z wykorzystaniem unijnych pieniędzy - zbudować nowy most dla pieszych.

mikolajki2projekt-nr-1-wybrany-233476mikolajki2-l

Architektonicznie nowy most będzie przypominał rozpięty żagiel; most będzie miał podporę w wodzie, a pylon połączy się z kładką linami. Taki projekt wybrali w internetowym głosowaniu mieszkańcy. Całość ma być gotowa jeszcze przed wakacjami.
Koszt demontażu starego mostu i budowa nowego to 6,1 mln zł. Jest to jedna z pierwszych w woj. warmińsko-mazurskim inwestycji finansowana ze środków unijnych na lata 2014-2020.
W Mikołajkach dla aut przeznaczony jest oddzielny most w ciągu drogi krajowej nr 16. Natomiast pociągi przejeżdżają przez wiadukt.

robert-sliwinski-233477Ciekawa historia Pana Roberta związana z mostem.

Pan Robert Śliwiński przyszedł na świat przed 62 laty, a jako miejsce urodzenia mógłby zapisać: most w Mikołajkach. Tam bowiem rozegrała się dramatyczna, ale szczęśliwie zakończona historia jego narodzin.

Robert Śliwiński ze Starych Sadów jest w szczególny sposób związany z przeprawą nad przesmykiem. Był rok 1953, moja mama była blisko terminu rozwiązania. Bóle pojawiły się nagle, około trzeciej nad ranem. Mama czym prędzej wyszła z domu, by zdążyć na porodówkę. Gdy była na moście, bóle sprawiły, że nie była w stanie zrobić ani kroku, chociaż od izby porodowej dzieliło ją jakieś sto metrów.
Jak opowiada pan Robert, rodzącą kobietę zauważyli flisacy, którzy jeziorem spławiali drewno do pobliskiego tartaku. Wyskoczyli z łodzi, wzięli koc i pomogli bohaterowi naszej historii przyjść na świat. Zaraz po tym mały Robert trafił na porodówkę. Tam stwierdzono, że jest absolutnie cały i zdrowy.

- Kiedy opowiadam historię mojego przyjścia na świat, ludzie kręcą głową z niedowierzaniem - śmieje się pan Robert. A ja po prostu już od pierwszych chwil życia chciałem mieć na swoim koncie ciekawą historię! Myślę również, że miejsce moich narodzin, w tak bliskim sąsiedztwie wody, zaszczepiły we mnie miłość do żeglarstwa. Jako pięciolatek wstąpiłem do Mikołajskiego Klubu Żeglarskiego. Dziś jestem kapitanem żeglugi śródlądowej. Pływam wyczynowo na łodziach, zimą latam na bojerach. Kocham wodę i Mazury - opowiada. I dodaje: - Często słyszy się, że dziecko, które przychodzi na świat w samolocie czy w pociągu dostaje darmowe bilety lub inne prezenty i niespodzianki. A mnie byłoby miło, gdyby władze gminy nazwały most moim imieniem - śmieje się i prosi, żeby jego propozycję traktować oczywiście jako żart.

Źródła: moje mazury.pl, Onet.pl.

Poprawiony: środa, 24 lutego 2016 18:05