"Pomagamy Wiśle płynąć"

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona Główna BITWA POD PŁOCKIEM - STARCIE W CIENIU CUDU

BITWA POD PŁOCKIEM - STARCIE W CIENIU CUDU

Email Drukuj PDF

Bitwa na przedmościu płockim jest jednym z zapomnianych epizodów wojny polsko-bolszewickiej. Sławę zdobyło natarcie znad Wieprza. Jednak gdyby nie uporczywa obrona dolnej Wisły, to do cudu pod Warszawą mogłoby nie dojść.
Do historii bitwy warszawskiej przeszedł atak dwóch grup uderzeniowych wyprowadzony znad Wieprza, dzięki któremu odrzucono Armię Czerwoną z przedpola Warszawy i po 10 dniach walk osiągnięto linię Prus Wschodnich. Manewr ten byłby jednak zagrożony, gdyby nie udało się utrzymać linii dolnej Wisły. Jednym z najważniejszych punktów obrony było przedmości płockie, które znajdowało się w pasie obrony 18. Dywizji Piechoty i Flotylli Wiślanej.

bitwa10004irc61f48semw-c116-f4-bitwa0004is1byf7p2392-c116-f4

Rzeczna bitwa
Popołudniu z dołu Wisły w szyku torowym nadpłynęła grupa podporucznika Sułkowskiego. W czasie przebijania się pod ogniem artylerii i karabinów maszynowych przez mieliznę wolniejszy "Stefan Batory" otrzymał trafienie w lewą burtę poniżej linii wodnej. Kolejny pocisk trafił w podstawę komina, przebił płaszcz kotła i główny rurociąg parowy. Okręt okryty kłębami wydobywającej się z wnętrza pary zaczął coraz bardziej zwalniać. Od kul karabinowych zginął sternik mar. Michał Jóźwiak. Przy sterze stanął dowódca okrętu, ppor. mar. Stefan Kwiatkowski, próbując nadal sforsować płyciznę, jednak kolejny, trzeci już, pocisk, trafił w obrzeże pokładu, gdzie uszkodził ciągi sterowe i zablokował ster w położeniu do skrętu w prawo.
Chwilę później czwarty pocisk trafił w rufę uszkadzając działo. Widząc, że jednostka może w każdej chwili zatonąć ppor. mar. Kwiatkowski skierował okręt na łachę. Mimo poważnych strat i uszkodzeń załoga nadal prowadziła ogień, jednak unieruchomiony okręt został trafiony kolejnymi czterema pociskami, które zdemolowały śródokręcie. Zginęło 3 marynarzy a 4 zostało rannych. Pozostali pod osłoną ogniową motorówki "3" zeszli na ląd wraz z karabinami maszynowymi skąd kontynuowali ostrzał przeciwległego brzegu.
Tymczasem komuniści zbliżali się coraz większymi siłami do miasta i regularnie ostrzeliwali okręty flotylli. Po rozbiciu polskich oddziałów na przedpolu do miasta weszły oddziały 54. brygady strzelców, a od strony Włocławka do szturmu przystąpiły 10. i 15. Dywizja Kawalerii Gaj-Chana.
Porucznik Nahorski widząc, że wróg może w każdej chwili zająć port kazał ewakuować statki cywilne i 4 uszkodzone motorówki do Wyszogrodu. Walczących w mieście obrońców nie można było wesprzeć ogniem artylerii, ponieważ własne oddziały wymieszały się z nacierającymi i nie chcąc razić własnych żołnierzy artylerzyści ograniczyli się do ostrzeliwania próbujących się przebić do mostu radzieckich piechurów. Po nocnych walkach, w czasie których ewakuowano część obrońców, na okrętach kończyła się amunicja i węgiel.

bitwa20004irz23u2ocodu-c116-f4

Czytaj więcej na : INTERIA NOWA HISTORIA

Poprawiony: poniedziałek, 14 sierpnia 2017 17:46