"Pomagamy Wiśle płynąć"

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona Główna 1 WRZEŚNIA 1939 - PAMIĘTAMY

1 WRZEŚNIA 1939 - PAMIĘTAMY

Email Drukuj PDF

Obrona Wybrzeża- formacja Wojska Polskiego podczas kampanii wrześniowej w 1939, powstała poprzez przekształcenie się Floty i Obszaru Nadmorskiego. Pod względem organizacyjnym odpowiadała korpusowi i składała się ze wszystkich sił polskich stacjonujących naPomorzu Gdańskim. W dniach 1 września - 2 października prowadziła działania obronne podczas agresji III Rzeszy Niemieckiej. Dowództwo Obrony Wybrzeża mieściło się na Helu, a jego dowódcą był kontradm. Józef Unrug.

220px-orp gryf220px-torun gdynia 1939peking

Działania na morzu

Okręty nawodne skierowały się na Hel, a podwodne udały się do wyznaczonych wcześniej sektorów Operacji "Worek". Kolejny atak powietrzny około trzydziestu bombowcówJunkers Ju 87 Niemcy przypuścili na Gdynię, głównie na port wojenny. Pozostające w porcie okręty i jednostki pomocnicze próbowały swymi działami, wraz z 1 morskim dywizjonem artylerii przeciwlotniczej, odeprzeć nalot. Jednakże przewaga przeciwnika była zbyt duża, a jednostki pływające pozostałe w porcie miały słabe uzbrojenie przeciwlotnicze. W walce zostały zatopione: szkolny okręt artyleryjski ORP "Mazur", okręt pomocniczy ORP 'Nurek" oraz holownik 'Wanda", a uszkodzono kanonierkę ORP 'Generał Haller". Podczas tego nalotu mocno naruszona została też bateria nadbrzeżna "Canet". Następnie pancernik "Schleswig-Holstein" zaczął ostrzał redy i portu w Gdyni, ogień jego był jednak niecelny. Kolejny nalot grupy trzydziestu samolotów niemieckich skierowany na Hel nie przyniósł żadnych strat.


Pod wieczór 1 września nastąpiła bitwa powietrzno-morska pomiędzy zespołem polskich okrętów zmierzających na redę Helu a grupą trzydziestu trzech samolotów niemieckich. Zadaniem polskich okrętów było przeprowadzenie w nocy z 1 na 2 września operacji minowej "Rurka" - były to niszczyciel ORP "Wicher", stawiacz min ORP "Gryf", trałowce ORP "Jaskółka", "Czapla", "Żuraw", "Czajka", "Rybitwa" i "Mewa", oraz kanonierki ORP "Komendant Piłsudski" i "Generał Haller". Niemcy kolejny raz zaatakowali bombowcami nurkującymiJunkers Ju 87. Podczas walki niektóre polskie okręty zostały lekko uszkodzone, a od odłamków bomb zginęło kilku marynarzy, było też kilkunastu rannych. Pomimo tych strat, atak został odparty. Mająca odbyć się w nocy z 1 na 2 września operacja "Rurka" została jednak odwołana, gdyż podczas ataków lotniczych wyrzucono awaryjnie miny, w obawie przed ich wybuchem. Z powodu doznanego uszkodzenia steru ORP "Gryf" został następnie na stałe przycumowany do nadbrzeża w porcie helskim i przekształcony w pływającą baterię. Informacja o odwołaniu operacji nie została przekazana na "Wichra", który czekał całą noc na pozostałe okręty, napotykając eskortowiec F10 oraz dwa niszczyciele niemieckie. Rankiem 2 września wrócił w okolice Helu, a po wejściu do portu przeznaczono go podobnie jak "Gryfa" na pływającą baterię.

Tego samego dnia podczas nalotów niemieckich zatopione zostały dwa zmobilizowane jako okręty-bazy statki żeglugi przybrzeżnej ORP "Gdynia" i ORP "Gdańsk". Większość ich załóg zginęła. Rano 3 września doszło do pierwszej morskiej wymiany ognia, kiedy to niszczyciele niemieckie "Leberecht Maass" i "Wolfgang Zenker" podeszły w kierunku Helu i rozpoczęły atak na port, gdzie stały unieruchomione okręty ORP "Wicher" i ORP "Gryf". Walkę polskich okrętów wsparła 31. bateria "cyplowa". Około godziny 6:30 polskie załogi zaobserwowały niszczyciele. O 6:50 okręty wroga otworzyły ogień, Polacy również otworzyli ogień. O godzinie 6:57 "Leberecht Maass" otrzymał trafienie pociskiem pochodzącym z "Gryfa" lub baterii cyplowej w dziobowe działo 128 mm, po czym na jego pokładzie wybuchł ogień (4 zabitych i 4 rannych). Brak jest potwierdzenia innych strat na okrętach niemieckich, aczkolwiek według niektórych polskich relacji, "Leberecht Maass" miał zostać unieruchomiony i później odholowany w kierunku Piławy. Sam "Gryf" otrzymał dwa trafienia, które uszkodziły dwa działka przeciwlotnicze. Tego samego dnia dostrzeżono ponownie "Wolfgang Zenker", który po ostrzelaniu przez baterie dział z Helu oddalił się. Niemieckie dowództwo postanowiło następnie nasilić bombardowania Półwyspu Helskiego, a w szczególności polskich okrętów wojennych. Również 3 września okręty stacjonujące w Helu zostały zbombardowane przez bombowce nurkujące. W wyniku czterech nalotów zniszczono ORP "Gryf", "Wicher", "Mewa" i "Generał Haller". Zestrzelono 1 bombowiec nurkujący. 4 września, z uwagi na usuniecie zagrożenia ze strony dużych polskich okrętów, Kriegsmarine wycofała z Bałtyku niszczyciele, zastępując je mniejszymi jednostkami zdolnymi do patrolowania wód przybrzeżnych i trałowania min. 6 września zablokowano dostęp do portu w Gdyni, zatapiając dwa statki handlowe: grecki "Joannis Carras" przy głównym i "Toruń" - przy południowym wejściu do portu.
Działania jednostek dywizjonu okrętów podwodnych nie przynosiły żadnych efektów, za to okręty te były nieprzerwanie nękane przez przeciwnika. W wyniku uszkodzeń bombami głębinowymi, ORP "Sęp" zmuszony był 5 września udać się pod szwedzką wyspę Gotlandię i tam próbować naprawić zaistniałe uszkodzenia. Wybuchy bomb doprowadziły do zniszczeń również na ORP "Wilk" oraz "Ryś". Ten ostatni w nocy z 4 na 5 września wszedł do Portu Wojennego na Helu w celu dokonania niezbędnej naprawy, mimo zakazu Dowództwa Obrony Wybrzeża. Natomiast ORP "Orzeł" oddalił się pod wybrzeża szwedzkie, łamiąc rozkazy. Podwodne stawiacze min ORP "Wilk", "Ryś" i "Żbik" postawiły zagrody minowe. ORP "Wilk" postawił 3 września między Helem a Wisłoujściem cały zapas dwudziestu min, ORP "Ryś" 7 września postawił dziesięć min na północ od Mierzei Helskiej, a ORP "Żbik" postawił dwadzieścia min na północ od Jastarni. Po tej operacji okręty podwodne udały się do nowych sektorów wytyczonych na pełnym morzu.
12 września do walki skierowano trałowce ORP "Jaskółka", ORP "Rybitwa" i ORP "Czajka". Okręty ostrzeliwały wojska niemieckie pod Rewą. W nocy z 12 na 13 ORP "Jaskółka", "Czajka" i "Rybitwa" postawiły sześćdziesiąt min na Zatoce Gdańskiej. 14 września OORP "Czajka", "Rybitwa" i "Jaskółka" ostrzelały niemieckie pozycje w rejonie Mechelinek. Po południu w wyniku nalotu na Jastarnię zatonęły: ORP "Czapla", "Jaskółka" i "Pomorzanin", a także holowniki "Lech" i "Sokół", uszkodzono także "Rybitwę". Wieczorem 14 września ocalałe ORP "Czajka", "Rybitwa" i "Żuraw" przeszły na Hel i tam zostały rozbrojone. W takim stanie przetrwały do kapitulacji.
Wszystkie okręty podwodne, z których żaden nie został zatopiony, po wyczerpaniu możliwości działań udały się do portów krajów neutralnych lub też próbowały przedostać się do Wielkiej Brytanii. ORP "Sęp" 18 września internował się w Szwecji, tak samo postąpiły załogi "Rysia" 19 września i "Żbika" 25 września. ORP "Wilk" przedarł się 15 września przezCieśniny Duńskie i 20 września wszedł do szkockiego portu Rosyth. ORP "Orzeł" wszedł do estońskiego Tallinna i został tam bezprawnie internowany, lecz załoga zdołała odbić okręt w nocy z 17 na 18 września i uciec. 14 października "Orzeł" dotarł do brytyjskiej bazy morskiej Firth of Forth.
1 października 1939 na minie postawionej 3 tygodnie wcześniej przez ORP "Żbik" zatonął niemiecki trałowiec M-85, tracąc 24 marynarzy. Wraz z trałowcem zatonął niemiecki kuter Muhlhausen. Jeszcze 7 grudnia 1939 na minie postawionej przez "Wilka" zatonął niemiecki kuter rybacki Pil 55.

Działania flotylii rzecznej.

23941209105-jednostki-flotylli-rzecznej209108-orp-horodyszcze-z-flotylli-rzecznej

Zagrożenie wojenne w marcu 1939 roku spowodowało, że Flotylla Pińska stworzyła Oddział Wydzielony "Wisła", liczący 7 kutrów bojowych, statek sztabowy i kilka jednostek pomocniczych (razem uzbrojenie: 1 działo 40 mm plot. 2 działa 37 mm, 2 nkm 13,2 mm, 9 ckm 7,92 mm), podporządkowany dowódcy Armii "Pomorze". Zwany popularnie Flotyllą Wiślaną stacjonował w Brdyujściu w Bydgoszczy.
W sierpniu 1939 roku O. W. "Wisła", pod komendą kmdr. ppor Romana Kanafoyskiego, uczestniczył w działaniach przeciwko niemieckiej dywersji, zaś w kampanii wrześniowej zapisał piękną kartę bojową od Borów Tucholskich do Modlina. Bronił polskich przepraw przez Wisłę, zwalczał skutecznie niemieckie czołgi (!) i lotnictwo, walczył z wrogimi jednostkami pływającymi, niszczył niemieckie mosty pontonowe, transportował rannych i zaopatrzenie bojowe.
Szczególną sławą okryli się marynarze flotylli 3 września 1939 roku, ratując żołnierzy oddziałów Armii "Pomorze", okrążonych przez dwa korpusy niemieckie pod Świeciem. Mieczysław Kuligiewicz w 1971 roku tak opisał to zdarzenie: (...) "Na wysokości m. Grabowo - 15 km za Fordonem - na Wiśle zaroiło się od głów ludzkich i końskich: Niemcy, którzy opanowali już brzeg, siekli z broni maszynowej po przeprawiających się wpław szwoleżerach. Spostrzegłszy zbliżające się kutry, nieprzyjaciel otworzył ogień zaporowy. Polscy marynarze nie pozostali dłużni, flotylla otworzyła ogień ze wszystkich luf, rozpętała się walka, w wyniku której nieprzyjacielskie cekaemy zostały zmuszone do milczenia.

Prowadząc bez przerwy ogień, kutry przystąpiły do akcji. Rozpoczęło się wyławianie tonących, część jednostek zaczęła przewozić żołnierzy z lewego na prawy brzeg. Zdrowych wysadzano na ląd, ranni i wyczerpani pozostali na pokładach. Podczas któregoś z kolejnych nawrotów, gdy akcja dobiegła już końca, nadleciały bombowce, które zrzuciły swój śmiercionośny ładunek na rejon przeprawy. Nieprzyjaciel z lądu, podciągnąwszy widocznie posiłki, otworzył ponownie ogień. Kutry zrobiły odskok, żegnane detonacjami bomb i seriami karabinów maszynowych". (...)
Dowódca O. W. "Wisła", kmdr ppor. R. Kanafoyski, w "Dzienniku Zdarzeń OW Rzeki Wisły" zanotował lapidarnie: (...) Godz. 13.30 - na trawersie m. Grabowo wyłowiono z rzeki 42 rozbitków z 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich... Godz. 19.00 ? wobec tego, że do godz. 19.00 nie nadszedł most pontonowy (niemożność przejazdu saperskiego rzutu motorowego pod zwalonym mostem fordońskim) - powrót OW do m. p.". (...)

Niski stan wód Wisły, spowodowany wyjątkową suszą, ograniczył możliwość działań Flotylli Wiślanej. Jej kutry i tabor pomocniczy z trudem pokonywały mielizny, marynarze przepychali je przez piaszczyste przemiały. Nie mogąc dotrzeć do Warszawy, w drugiej dekadzie września jednostki Flotylli uległy samozatopieniu w okolicach Płocka. Spieszone załogi O.W. "Wisła" w walkach przedzierały się przez Puszczę Kampinoską do Warszawy i zostały zdziesiątkowane w boju pod Witkowicami.
Najbliżej stolicy, bo w Modlinie, znalazł się ścigacz rzeczny KU 30. Do legendy przeszła bohaterska akcja jego załogi w czasie pokonywania płonącego Wyszogrodu, zajętego już przez wroga. KU 30 walcząc w obronie Twierdzy Modlińskiej zestrzelił co najmniej dwa niemieckie samoloty. W dniu kapitulacji Modlina uległ samozatopieniu.

źrółdło: wikipedia.

Poprawiony: czwartek, 01 września 2016 12:46