"Pomagamy Wiśle płynąć"

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona Główna

Czoo ok



DLA TYCH CO ODESZLI NA WIECZNĄ WACHTĘ

Email Drukuj PDF

abznicz-CZEŚĆ ICH PAMIĘCI.

Poprawiony: niedziela, 31 października 2021 15:38
 

Pętla Mazurska z dwoma tunelami pod wzniesieniem

Email Drukuj PDF

tyrklo

Fot. Margoz / Wikipedia
Najbardziej optymalnym wariantem stworzenia Mazurskiej Pętli tj. połączeniem kilku osobnych teraz jezior tak, by weszły one w skład Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, jest zbudowanie m.in. dwóch tuneli we wzniesieniu oddzielającym jeziora Tyrkło i Buwełno. Stworzenie tzw. Mazurskiej Pętli umożliwi przepłynięcie mazurskich jezior wkoło.
- Wspólnie z burmistrzem Orzysza przeanalizowaliśmy istniejące już dokumenty i analizy. Wynika z nich, że optymalnym wariantem stworzenia Mazurskiej Pętli jest połączenie jezior Buwełno i Tyrkło tunelem pod istniejącym wzniesieniem - powiedział PAP poseł PiS z Mazur Wojciech Kossakowski, który pracuje na rzecz utworzenia Pętli.
Według szacunków budowa drogi wodnej Giżycko-Tyrkło to koszt ok. 167 mln zł (same tunele to koszt 147 mln zł). - W zależności od tego, czy będziemy budować mariny, porty przy Pętli te koszty mogą wzrosnąć, mogą też okazać się niższe, niż szacujemy - powiedział PAP poseł Kossakowski.
Pomiędzy jeziorami Tyrkło i Buwełno są dwa wzniesienia wysokie na 60 m. Analizy, którymi dysponuje poseł Kossakowski wskazują, że należałoby z jeziora Tyrkło przekopać kanał do wzniesienia o długości 190 m, we wzniesieniu wydrążyć tunel o długości 280 m, następnie ze względu na ukształtowanie wzniesienia zbudować kolejny kanał o długości 420 m, a za nim ponownie we wzniesieniu wydrążyć tunel o długości 445 m. Kanał za drugim tunelem byłby długi na 385 metrów. Z tuneli mogliby korzystać piesi i rowerzyści - byłaby dla nich zbudowana tam trasa.
- Analiza wskazuje, że przekopanie wzniesienia jest niemożliwe, ponieważ naruszyłoby to poważnie stany wody w promieniu ok. 1,5-2 km. Ten teren zostałby niejako "osuszony" - powiedział Kossakowski.
Trzeci z analizowanych wariantów zakłada połączenie jezior starorzeczem nieistniejącej dziś rzeki. ? Ale to byłoby znacznie bardziej kosztowne, a połączenie o wiele dłuższe - ocenił Kossakowski.
Budowa Mazurskiej Pętli pociągałaby za sobą także konieczność zbudowania kanału między jeziorem Buwełno i Wojnowo. To z kolei rodzi potrzebę przebudowy obecnie istniejącego mostu między Miłkami, a Przykopem (most na drodze gminnej).
- Chciałbym, by zbudowaniu połączenia między jeziorami towarzyszyły inwestycje dodatkowe, np. budowa mariny w Cierzpiętach. Ale to są rzeczy, z których można zrezygnować na początkowym etapie, najważniejsze jest zbudowanie Pętli Mazurskiej, bo to by była atrakcja na skalę Europy i świata, atrakcyjność turystyczna Mazur znacznie by wzrosła - powiedział PAP poseł Kossakowski, który przyznał, że obecnie będzie się zajmował upowszechnianiem pomysłu i szukaniem źródła sfinansowania inwestycji.
Szlak Wielkich Jezior Mazurskich wiedzie dziś z północy od Węgorzewa na południe do Pisza. Główny szlak liczy nieco ponad 110 km drogi wodnej; niektóre jeziora połączone są kanałami. Gdyby jednak połączyć kanałem jeziora Niałk Duży, Niałk Mały, Wojnowo, Buwełno i Tyrkło, wówczas można by przepłynąć ów szlak pętlą - jeziora Śniardwy i Niegocin byłyby wówczas połączone od wschodniej strony.
Część środowisk żeglarskich na Mazurach pomysł taki podnosi od lat, a lokalne samorządy prowadziły na ten temat prace koncepcyjne. Nie było jednak możliwości sfinansowania tego pomysłu.
Budowę Pętli Mazurskiej latem zapowiedział wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk. W jego ocenie realizacja inwestycji jest możliwa w ciągu siedmiu lat. - Utworzenie Mazurskiej Pętli jest niezwykle ważne pod kątem rozwoju Mazur, zwiększenia atrakcyjności turystycznej tego miejsca - podkreślał w sierpniu w rozmowie z PAP Gróbarczyk.
W ostatnich dwóch latach znacznie wzrosła liczba osób żeglujących po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Zwolennicy połączenia szlakiem kolejnych jezior argumentują, że stworzenie Mazurskiej Pętli rozładowałoby tłok na obecnym szlaku i podniosło jego atrakcyjność. Przeciwnicy tej inwestycji od lat wskazują, że "zabije to dzikość Mazur" i bezpowrotnie zniszczy środowisko naturalne.
Źródło: PAP

Poprawiony: czwartek, 28 października 2021 15:26
 

POSEŁ JERZY WILK PATRONEM MOSTU POŁUDNIOWEGO

Email Drukuj PDF

wilkk

Trwa budowa kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, który połączy Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym. Dzięki temu, Polska nie będzie już musiała pytać Rosji o zgodę na wpłynięcie na teren Zalewu. A to jedyny sposób, aby dostać się do portów w Elblągu, Fromborku czy Tolkmicku. Jedna z dwóch przepraw nad przekopem Mierzei Wiślanej - Most Południowy - otrzymała imię posła Jerzego Wilka, który był orędownikiem budowy kanału. W uroczystości uczestniczył premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier Jarosław Kaczyński.
Jerzy Wilk udowodnił swoim życiem, że można uczynić wiele dla swojej ojczyzny i swojej ziemi, być aktywnym i służyć innym - podkreślił wicepremier Jarosław Kaczyński. Jeśli chcemy dziś uwiecznić jego pamięć to dlatego, że by dobry w najszerszym tego słowa znaczeniu. Miał dobroć, która odnosi się do najbliższych, ale także do rodaków i do ludzi w ogóle - dodał. Jak zaznaczył wicepremier, Jerzy Wilk zapisał się złotymi zgłoskami w dziejach ziemi elbląskiej, a poprzez tę ziemię, w dziejach naszej ojczyzny.

wilk

Poseł Jerzy Wilk
Jerzy Wilk był posłem na Sejm RP VIII i IX kadencji i Prezydentem Elbląga w latach 2013-2014. Był także wieloletnim samorządowcem, Przewodniczącym Rady Miejskiej oraz radnym kilku kadencji. Jerzy Wilk był orędownikiem budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną. Zmarł 16 maja 2021 r., mając 66 lat.
Most Południowy
Most Południowy to jeden z dwóch mostów nad drogą wodną łączącą Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. Od 25 czerwca 2021 r. kierowcy mogą już z niego korzystać. Most jest jednym z najdłuższych tego typu obiektów w Polsce. Jego długość wynosi ponad 60 metrów.
Tekst: www.gov.pl
Zdjęcia: Cezary Spigarski

Poprawiony: środa, 27 października 2021 15:45
 

Politycy rozmawiają o ochronie Bałtyku

Email Drukuj PDF

ob

Fot. Pixabay
W niemieckiej Lubece odbyła się konferencja ministerialna w ramach Komisji Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku - Komisji Helsińskiej (HELCOM). Politycy rozmawiali o działaniach mających przywrócić dobry stan środowiska Bałtyku.
Na omawianych działaniach mają koncentrować się prace Komisji Helsińskiej w najbliższych latach. W konferencji uczestniczyli politycy wysokiego szczebla krajów bałtyckich: Polski, Danii, Niemiec, Szwecji, Finlandii, Estonii, Łotwy, Litwy, Rosji oraz Unii Europejskiej. Polskę reprezentował wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk.
Jak podaje informacja wystosowana przez ministerstwo infrastruktury, jednym z omawianych zagrożeń były zalegające na dnie Bałtyku obiekty niebezpieczne, jak chemikalia i broń. Polska analizuje generowane przez nie ryzyko, choć to wielokrotnie było już określane m.in. w ramach projektów unijnych, w których uczestniczyli polscy badacze. Ministerstwo podaje, że "efektem analiz będzie wypracowanie planu działań, który pozwoli na neutralizację zagrożeń". Resort zauważa także, że w Polsce potrzebne są "skoordynowane, zharmonizowane działania regionalne".
Na koniec konferencji politycy podpisali ministerialną deklarację i przyjęli zaktualizowany Bałtycki Plan Działania. Zawiera on najistotniejsze zagadnienia, jakimi zajmować się będzie HELCOM - eutrofizacją, niebezpiecznymi substancjami, bioróżnorodnością. Ustalono także konieczność przyjęcia Bałtyckiego Planu Działania (BSAP), który ma stanowić strategiczny dokument HELCOM.

Źródło: Inf. prasowa

Poprawiony: środa, 27 października 2021 08:39
 

WSPOMNIENIE

Email Drukuj PDF

awspomnienie

Poprawiony: wtorek, 26 października 2021 12:06 Więcej…
 

Wody Polskie: jedna trzecia wylotów do rzek nie ma wymaganych zezwoleń

Email Drukuj PDF

wylotyrzek

Fot. Matthew Feeney / Unsplash
Jedna trzecia rur odprowadzających do rzek ścieki lub wody opadowe i roztopowe nie ma wymaganych zezwoleń - poinformowały w środę Wody Polskie. Na podstawie zebranych informacji rozpoczęto kontrole podmiotów, które posiadają urządzenia wodne i w przeszłości miały pozwolenia wodnoprawne.
Jak przypomniało Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, troska o dobry stan wód, obok przeciwdziałania powodzi i suszy, należy do jego statutowych zadań. Przytoczyło przy tym dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, według których tylko 10 proc. rzek w Polsce ma stan lub potencjał ekologiczny bardzo dobry lub dobry, 60 proc. umiarkowany, a 30 proc. słaby lub zły. Dla porównania, według raportu Europejskiej Agencji Środowiska, niemal 40 proc. wód powierzchniowych w UE ma dobry lub bardzo dobry stan.
Wody Polskie podkreślają, że na jakość wód w Polsce wpływa ich skażenie biogenami rolniczymi, ściekami przemysłowymi i bytowymi. Dużym problemem jest również zanieczyszczenie rzek i zbiorników wodnych różnego typu odpadami. W ostatnich latach w skali kraju wiele razy zgłaszane były przypadki zanieczyszczenia wód, w związku z czym prezes Wód Polskich Przemysław Daca podjął decyzję o weryfikacji istniejących wylotów do rzek - podano. Daje to możliwość identyfikacji czynnych oraz nieczynnych urządzeń, których właścicielami są osoby prywatne oraz przedsiębiorstwa korzystające z wód.
"Jednym z naszych priorytetów jest czystość rzek. Dlatego rozpoczynamy kontrole pozwoleń wodnoprawnych urządzeń odprowadzających ścieki do polskich rzek" - powiedział, cytowany w informacji, prezes Daca.
Źródło: gospodarka morska.pl

Poprawiony: poniedziałek, 18 października 2021 10:26
 

Dokąd zmierza Polska w żegludze śródlądowej?

Email Drukuj PDF

mapka

Rozpoczęły się konsultacje projektu Krajowego Programu Żeglugowego do 2030 r., Dokument ma wskazywać kierunki rozwoju polskiej żeglugi. W swym zakresie obejmuje działania i inwestycje przewidziane do realizacji w najbliższych latach.
W trzecim tygodniu lipca rozpoczął się proces legislacyjny projektu Krajowego Programu Żeglugowego do 2030 roku. Dotyczy on projektów inwestycyjnych zaplanowanych do realizacji w perspektywie finansowej UE 2021-2027. Celem strategii jest znaczne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do 2050 r. oraz przeniesienie znaczącej części transportu na gałęzie niskoemisyjne. - Śródlądowe drogi wodne i porty wspierają zieloną logistykę i zmieniają obraz sektora transportu m.in. poprzez rozwijanie infrastruktury paliw alternatywnych. Według strategii ograniczeniu ma ulec 90 proc. emisji gazów cieplarnianych związanych z transportem - czytamy w dokumencie.

Program zakłada dwa podstawowe zadania - dalszą integrację żeglugi śródlądowej z multimodalną siecią transportową i zwiększenie jej udziału w systemie przewozów oraz stopniowe przechodzenie na statki śródlądowe o zerowej emisji.

Do roku 2030 zakłada się osiągnięcie przepustowości transportowej umożliwiającej efektywne funkcjonowanie całego systemu transportowego. Efektem będzie zbudowanie wielogałęziowej, zintegrowanej i uzupełniającej się sieci transportowej obejmującej kolej, drogi, sieci aglomeracyjne, sieci żeglugi śródlądowej i morskiej oraz porty lotnicze.
Niski poziom żeglowności

Poprawiony: niedziela, 17 października 2021 14:28 Więcej…
 

Amerykański zaopatrzeniowiec płynie do Trójmiasta

Email Drukuj PDF

usa

Fot. NASSCO
Okręt Robert E. Peary, zaopatrzeniowiec US Navy, jest spodziewany w Trójmieście 13 października.
Amerykański okręt Robert E. Peary, jest anonsowany przez Urząd Morski w porcie w Gdyni, jednak informacja zwracana przez jego system AIS wskazuje na Gdańsk. Jeśli właściwa jest informacja Urzędu, okręt powinien dotrzeć do portu we środę, 13 października, chwilę po godzinie 8:00.
Robert E. Peary to jeden z czternastu zaopatrzeniowców typu "Lewis and Clark", z jakich korzysta US Navy. Kontrakt na jego budowę Marynarka Wojenna podpisała z amerykańską stocznią NASSCO z San Diego. W 2007 roku jego budowa została ukończona, a rok później jednostka weszła do służby. Okręt ma 210 metrów długości, 32 metry szerokości i ponad 9 metrów zanurzenia.
Okręt Robert E. Peary jest określany jako drobnicowiec do ładunków suchych, ale w rzeczywistości może dostarczać także ładunki płynne, jak choćby paliwo i wodę, ale również amunicję, produkty mrożone, świeże produkty spożywcze, części statków i helikopterów. Na pokładzie służy 135-osobowa załoga złożona w przeważającej części z pracowników cywilnych. Jest częścią Bojowych Sił Logistycznych US Navy. Do jego zadań należy realizowanie dostaw zaopatrzenia na inne statki. Okręty tej klasy posiadają największą przestrzeń cargo i pokład lotniczy ze wszystkich wojskowych logistycznych statków na świecie.
Źródło:gospodarkamorska.pl

Poprawiony: wtorek, 12 października 2021 12:32
 

Eksponaty z wojenną historią w tle.

Email Drukuj PDF

kurtka

Fot. MMW
Do Muzeum Marynarki Wojennej trafiły nowe eksponaty, które łączy niezwykła historia. To elementy umundurowania dwóch marynarzy - kurtka mundurowa porucznika marynarki i czapka podchorążego marynarki. Żołnierzy, do których należały, łączyły wojenne losy.

W 1939 roku wypłynęli z Gdyni na pokładzie okrętu ORP "Wilia". W 1941 roku w Wielkiej Brytanii tego samego dnia zostali promowani na podporuczników marynarki. W czasie wojny zasilili kadrę polskiej floty. Potem ich życie potoczyło się różnie. Teraz losy obu oficerów ponownie splotły się w Gdyni, a konkretnie na muzealnej ekspozycji.
W ostatnich dniach zbiory Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni powiększyły się o cenne eksponaty z ciekawą historią. Chodzi o kurtkę mundurową należącą do por. mar. inż. Aleksandra Wilczyńskiego oraz czapkę podchorążego, której właścicielem był por. mar. Wacław Wciślicki. Oba elementy umundurowania są wzoru brytyjskiego. Muzeum pozyskało je z różnych źródeł.
- Kurtkę mundurową przyniósł i podarował nam syn porucznika. Wyemigrował on z Polski i mieszka obecnie w RPA. Natomiast czapkę podchorążego odkupiliśmy od kolekcjonera-pasjonata. To cenne eksponaty, które są materialnymi śladami ludzkich losów i osób tworzących historię polskiej Marynarki Wojennej. Prześledziliśmy historię marynarzy, do których należały te elementy umundurowania, i okazało się, że musieli mieć ze sobą styczność - mówi Aleksander Gosk, zastępca dyrektora Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.
Oficerów, do których należały kurtka i czapka, łączą wojenne losy. Obaj uczyli się w Szkole Podchorążych Marynarki Wojennej. W lipcu 1939 roku, kiedy widmo wojny widniało już na horyzoncie, młodzi podchorążowie wraz ze swoimi kolegami wypłynęli z Gdyni na pokładzie okrętu transportowego i szkolnego ORP "Wilia". Udali się na północ Afryki. Kiedy wybuchła wojna okręty szkolne zawinęły do portu w Casablance. Stamtąd młodych marynarzy ewakuowano do Wielkiej Brytanii. Tam kontynuowali naukę w reaktywowanej Szkole Podchorążych Marynarki Wojennej i dostali umundurowanie, które trafiło na muzealną wystawę. To jednak nie wszystko. Wilczyński i Wciślicki zostali promowani na stopień podporucznika marynarki tego samego dnia - 1 września 1941 roku. Tym samym zasilili kadrę polskiej floty wojennej jako młodsi oficerowie. Jakie były ich losy?
Jeszcze jako podchorąży Wacław Wciślicki odbywał staż na pancerniku HMS "Rodney". W 1941 roku uczestniczył w polowaniu i ataku na "Bismarcka". Z pewnością nosił wtedy czapkę, która trafiła do Muzeum Marynarki Wojennej. Później był oficerem pokładowym na "Piorunie" i "Krakowiaku". Po wojnie pozostał na emigracji. Zmarł w 1989 roku.
Z kolei por. mar. inż. Aleksander Wilczyński był mechanikiem pokładowym. Służył na "Błyskawicy" i "Krakowiaku". Po wojnie wrócił do kraju i pracował we flocie cywilnej. Był starszym mechanikiem w PLO i PRO. Pływał m.in. w rejsy na Spitsbergen. Zmarł w 1994 roku.
- Do naszych zbiorów trafiła też druga kurtka mundurowa Wilczyńskiego. Pochodzi ona z okresu powojennego. To kurtka oficera mechanika floty cywilnej. Jednak na razie na wystawie prezentujemy tylko tę pierwszą, z czasów wojny - zaznacza Gosk.
Eksponaty można zobaczyć na wystawie w Muzeum Marynarki Wojennej. Umieszczono je obok siebie. W taki sposób losy obu oficerów ponownie splotły się w Gdyni.
ŹRÓDŁO: GosodarkaMorska.pl

Poprawiony: poniedziałek, 11 października 2021 13:57
 

Statek-muzeum zaprasza. Zobacz nową wystawę na "Sołdku"

Email Drukuj PDF

somuz

Fot. NMM
Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku otwiera nową wystawę stałą w jednym ze swoich najpopularniejszych oddziałów - cumującym przy nabrzeżu wyspy "Ołowianka" statku-muzeum "Sołdek".

Goście zwiedzą odnowione wnętrze statku oraz poznają jego historię; osoby niepełnosprawne skorzystają ze specjalnego stanowiska interaktywnego, które umożliwia spacer po wnętrzach i pokładach jednostki w wirtualnej przestrzeni, a uczniowie szkół odkryją tajemnice rudowęglowca, dzięki uczestnictwu w nowych zajęciach edukacyjnych.

Źródło: inf. prasowa

Poprawiony: sobota, 09 października 2021 14:52